Nasze wycieczki

wtorek, 14 wrzesień 2021 13:06

Sądecki Park Etnograficzny

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
(Przeczytasz w: 1 - 2 minut)

Nie zawsze każdy wyjazd trzeba planować tygodniami. Czasem spontan też daje dużo frajdy i pozwala odkryć ciekawe miejsca.

 Data:

28.08.2021

 Odległość: ok 200 km
 Czas: ok 8 godzin (ze zwiedzaniem)

 Motocykle:

 

Benelli TRK 502X
Yamaha MT-07 

 

Piątkowy wieczór, sprawdzam pogodę na następny dzień. Zapowiada się nieźle. Po chwili dogaduję szczegóły podróży z Asią, która podsyła cel wyprawy. Ruszamy w stronę Nowego Sącza, a konkretnie do Sądeckiego Parku Etnograficznego. Trasę przejechaliśmy dość sprawnie i przyjemnie. Po dotarciu do punktu docelowego, zostawiamy część ekwipunku na rumakach i wchodzimy do małej wioski. Skansen prezentuje się wyśmienicie. Oglądamy wszystkie budynki z zewnątrz, ponieważ są one zamknięte dla zwiedzających. Mimo to drewniana architektura robi na nas wrażenie. Czas jakby na chwilę się zatrzymał. Jest spokojnie, mało ludzi, można się zrelaksować. Udajemy się w stronę pobliskiego Miasteczka Galicyjskiego, które znajduje się naprzeciwko za małą rzeczką. W tym miejscu przebywa już dużo więcej ludzi. Jest to rekonstrukcja małego miasteczka z przełomu XIX i XX wieku. Znajduje się tam około 20 budynków, w tym między innymi salon fryzjerski, apteka, ratusz, biblioteka. W większości z przybytków spotkaliśmy przewodników, którzy opowiadali o konkretnych zawodach i miejscach tak, jak to wyglądało ponad 100 lat temu. Wracamy do motocykli przez pozostałą do obejrzenia część. Przejście skansenu i miasteczka zajęło nam około półtorej godziny. Jako, że było już około godziny 13.30, ruszyliśmy w poszukiwaniu strawy. Dotarliśmy do restauracji ratuszowej w Nowym Sączu. Krotko mówiąc, dobre jedzenie, duże porcje i przystępne ceny. Po posiłku ruszamy z powrotem do Krakowa, przejeżdżając obok Jeziora Rożnowskiego, podziwiając wspaniałe widoki. Zatrzymujemy się również u znajomych Asi na zimny napój i kawałek pysznego ciasta. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej prosto do domów. Kilkadziesiąt zakrętów i już znajdujemy się w Mieście Królów. Jak zwykle wszystko co dobre szybko się kończy.

Trasa którą jechaliśmy:

Czytany 725 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 18 kwiecień 2022 18:56
Łazor

Ciekawski motocyklista, nudny notariusz. Fan ciasnych zakrętów, bezdroży, techniki jazdy i motocykli adv. Absolwent kursu na prawo jazdy Niedźwiedzia.